Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
dziwnahistoriasfinksa *Mroczne sekrety kiszonych ogórków - blog4u.pl

Mroczne sekrety kiszonych ogórków

:: dziwnahistoriasfinksa ::

Rozdział 6

 

-No… - mruknęła Magda

-Ostra…  - odrzekł Krzysiek

-Przepraszam bardzo.. co ?

-Nie nic… No nie patrz tak na mnie no nic. Naprawdę.

-Dobra. Kogo to były skarpety ?

-No właśnie nie wiem.

-No to strat nie ma.

Wszyscy mieli świetne humory i śmiali się z wszystkiego.

-Ej.. Podajmy do gazety, ze zamiast latającego talerza my mamy latające skarpety. To będzie HIT! –nagle wypaliła Klara

Oczywiście wszyscy zaczęli się od nowa śmiać. W końcu Brygida kazał nam spać. Początkowo jeszcze chcieli się wymknąć ale każdemu już się spać chciało i wszystko wszystkich bolało wiec lulu.

 

 

-O Boże! Wyglądam jak potwór?! – pierwsze pytanie, które padło z ust Magdy, gdy się obudziła

-Wyglądasz jakbyś była zmęczona a tak to, to wyglądasz normalnie.- odpowiedziała beznamiętnie Klara

-Odjazd. Czyli Potwór-Codzienny. Mogło być gorzej. - stwierdziła z rozbrajającym uśmiechem Magda- Idziecie ze mną do kibla?- zapytała a widząc pytające spojrzenie dziewczyn, dodała – No ogarnąć się ogólnie.

-A no.

-No czekaj, czekaj..

-Już tylko znajdę…

Trasa jak trasa. Wyruszyli z Ostrów z rana. Szli jako 4 więc nie musieli długo czekać. Dla wyjaśnienia drużyny wychodziły co 7 minut żeby jakoś bardzo sobie nie zawadzać. Wiadome że jednak było, ze się spotykali po drodze a nawet szli po 3-4 drużyny i śpiewali piosenki.

-Proszę pa… Druhno znaczy się! To mój wujek. Mogę powiedzieć żeby nas podwiózł ?? Proszę.. – Wypaliła Magda widząc swojego wujka, ciotkę i kuzyna w lesie. Wycinali drzewo czy coś. Ale akurat ten wujek był jednym z ulubionych, bratem jej mamy i jej chrzestnym(Magdy a nie mamy Magdy).

-Nie. Mamy iść a nie jechać i nie będziemy robić problemu twojemu wujkowi.

-Ale prosz…druhno. No wszystkie prosimy..

-No właśnie. Kawałek…  Chciały jeszcze uprosić Brygidę ale jak  można się domyślić bez większych rezultatów.

Cały dzień szły jak się można domyślić prawie bez przerw bo oczywiście ich druhna nie pozwalała im na przerwy. Wszystkie dziewczyny było okropnie zmęczone. Jak na wrzesień było całkiem gorąco. Każda z nich marzyła żeby być już w szkole w Woli Mieleckiej, rozłożyć sobie śpiwór i po prostu chwile odpocząć na zimnej ziemi. Ich marzenia były coraz bliższe celu. Miały większość lampionów i były całkiem zadowolone.

Jak się okazało doszły do staniej bazy jak jedne z pierwszych. Ostatnim zadaniem było… zjedzenie banana z czekoladą. Wszystkie cieszyły się jak „głupi do sera”. No w sumie to do banana.

 

 

Jako ostatni doszły berety. W przerzedzonej wersji bo kilku chłopaków po prostu odeszło i czekali na rodziców żeby po nich przyjechali bo nie dali rady z czego my się trochę nabijały bo jako dziewczyny okazały się wytrwalsze w swoim postanowieniu.

„Przysięgamy, że dojdziemy do końca i już. Choćbyśmy miały iść na czworakach nie zrezygnujemy przed oficjalnym końcem”

 


Głosuj (0)
Śfinksu 22:26:01 18/01/2012 [komentarzy 0] Co o tym myślisz ?

Rozdział 5

-Ej.. Ten Krzysiek ewidentnie się w tobie kocha. – powiedziała Klara
-Tak. Oczywiście. Zaraz tu UFO  wyląduje. – stwierdziła ze znudzeniem Magda
- No nie mów, że nie jest fajny.
-No niby jest …- przyznała jej racje bo pomimo tego, że nie był zbytnio przystojny to był świetny
- No widzisz. Bo ci Lodzia chłopaka zabierze.
-Lodzia zrobi Krzysiowi loda. No cóż. Już samo jej imię wskazuje do czego jest stworzona .
Magda szczere nienawidziła tej całej Lodzi i chodząc z nią do tej samej klasy przed 7 lat starała się jej nie zabić. Jak do tej pory z dziewczęcia o wdzięcznym imieniu Leokadia zdrobniale Lodzia wyszła przysłowiowa dziwka. Jednak ta… dziewczyna jest przyjaciółką Klary więc Magda starała się tak o niej przynajmniej w obecności Klary nie wyrażać. Jednak w ostatnim czasie Klarze coraz mniej takie określenia jej przyjaciółki cokolwiek robiły. Nawet sama zaczęła tak samo o niej myśleć.


Na tymże rajdzie odbyło się grupowe rzucanie śmierdzącymi skarpetkami, które w pewnym momencie lądowały na czyjejś twarzy ku uciesze ludzi wokół.
- Ej. Chodźcie do chłopaków.- zaproponowała Klara
Chodziło tu o chłopaków z innej DSH, w której byli m.in. Krzysiek czy Filip. W ich drużynie był także pewien Rajmund, które ewidentnie zakochał się w Klarze, która sobie robiła z tego tyle co Magda z miłości Krzyśka. Obydwie z podobnych powodów: Miały chłopaków. Z tym, że Klara to robiła z miłości do swojego chłopaka a ta druga z resztek lojalności. Co chwile przysyłał jej smsy, że na pewno go zdradza z jakimś innym i wszystko w ten deseń.
-Ta… Już. Lecę od razu tam do nich. – odpowiedziała Klara .
Co prawda Czarne Berety (bo tak się nazywali) mieli swoje śpiwory rozłożone naprzeciw nich jakieś   2-3 metry jednak z racji obolałych nóg naznaczonych bąblami nie były w stanie się ruszyć (te kilometry i praktycznie brak postojów jednak zrobiły swoje). Jednak po chwili Magda ruszyła swe szacowne cztery litery i pociągnęła za sobą przyjaciółkę, która tylko stając na nogach syknęła z bólu i obie w groteskowej dla innych postawie dotarły pochylone do śpiworów chłopaków. Dla wyjaśnienia bolało ich wszystko i dopiero teraz po odpoczynku to odczuwały. Nie były w stanie się wyprostować. Ledwo doszły po prostu walnęły się na ich śpiwory przy nich co spotkało się najpierw z zaskoczeniem a potem z entuzjazmem.
-Jak miło, że panny wreszcie do nas zawitały. Już mieliśmy się wybierać do was a tak to problem rozwiązany. My się nie musimy ruszać.-stwierdził Rajmund zadowolony z siebie
-Tak. Ale potem nas odholujecie na nasze miejsca.
-Oczywiście. Poznajcie nasze dobre serce. Nasza dob… - jego wywód przerwały śmierdzące skarpety lądujące prosto na jego twarzy – Co to do cholery – zrzucił jak najszybciej skarpety z siebie i rzucił ja na Magdę a ona jak najszybciej rzuciłam nimi w niczego niespodziewającą się Klarę.
Po chwili zaczęły się do nich dosiadać dziewczyny z DSH, w których były Magda i Klara. „Zabawa” ruszyła na całego. W pewnym momencie Rajmund wrzucił wyżej wymienione skarpety za koszulkę Magdy. I tak skarpety zwiedziły cała sale i obejrzały ją z lotu ptaka, gdy wkurzona Magda rzuciła je z całej siły jak najdalej.


Głosuj (0)
Śfinksu 21:02:19 27/12/2011 [komentarzy 0] Co o tym myślisz ?

Rozdział 4

-Madziu ! Chodź tutaj . – zawołała nauczycielka matmy zbliżająca się z drugiego końca korytarza
-Dzień dobry – odpowiedziała od razu rozpoznając Brygidę. Tak . Dobrze widzicie. Brygida zdrobniale zwana Brydzią.  Magda domyślała się, że chodzi o coś związanego z harcerstwem, w którym ta była przyboczną ( Magda nie Brygida).
-Madziu… Zbliża się 34 Rajd Harcerski po ziemi Mieleckiej. 
-Po pierwsze co to ?? Po drugie jak po mieleckiej przecież my jesteśmy w hufcu Kolbuszowa więc powinni zorganizować po ziemi kolbuszowskiej. Chyba… - powiedziała lekko zdezorientowana
-No właśnie. Bo to jest Rajd z hufca mieleckiego a nie naszego. Ale zgłoszenie przyjęli od nas i będziemy tam tak jakby gośćmi.
-Aha. No dobra . –ucieszyła się, że wreszcie i drużyna cokolwiek zrobi – I co w stosunku z tym ?
-No trzeba zebrać harcerzy, którzy  byliby chętni żeby pójść.
Brygida objaśniła Magdzie co i jak trzeba zrobić. Wtedy zaczął się „rajd” w poszukiwaniu ludzi chętnych. Jak się okazało z początkowo chcących pójść 23 osób zostało 10. Ale i tak było wiadome, że pójdą.
Jak można się łatwo domyślić przygotowania do rajdu co jakiś czas się komplikowały ale jak można się domyślić wszystko się udało.


Dzień przed rajdem, który miał się zacząć w piątek Magdzie do końca zepsuła się komórka i nijak już  ona sama nie była zdolna jej naprawić. Musiała więc na rajd wziąć swoja starą wiekową komórkę sprzed paru lat z jeszcze czarno białym wyświetlaczem i baterią padającą po ok.8 godzinach.
Sama Magda skomentowała to tylko tak:
-Ja pierdole. Kurwa akurat dziś. Nie mogła wytrzymać jeszcze 3 dni. Kurwa…
Tak. Harcerka harcerką  ale harcerzom też czasami nerwy puszczają. Dla niewtajemniczonych według stereotypu  harcerze to grzeczne dziewczynki i grzeczni chłopcy. W szczególności z naciskiem na dziewczynki gdyż chłopcy raczej nie zapisują się do harcerstwa. Choć jak wiadomo są wyjątki. Jak się okaże całkiem przystojne wyjątki.

-Hej- rzuciła Magda wsiadając do samochodu ,który prowadziła mama Gaby- Dzień dobry – powiedziała
-Hej
-Dzień dobry
Odpowiedziały jednocześnie.
Spokojnie sobie jechały jednak po jakimś czasie telefon Madzi zaczął dzwonić jak się łatwo można domyślić z numeru, którego nie miała
-Słucham…
-Czuwaj! Zmiana planów…- zaczęła „druhna” Brygida .
Okazało się, że zmieniło się miejsce zbiórki ale niezbytnio a ponieważ jeszcze na miejsce początkowe nie dotarły wiec zawracać nie musiały.


-Magda… Ale ten facet jest podobny do Roberta. Nawet tak samo się uśmiecha – przywitała Magdę Klara po czym oczywiście bezwarunkowo ta pierwsza zrobiła typową glebę na chłopaka stwierdzając , że faktycznie są do siebie idealnie podobni po czym jeszcze bardziej się uśmiechnęła nic nie mówiąc będąc prawie pewna do jakiś wniosków dojdzie jej przyjaciółka – Ej… Ale patrz. No idealnie… Nie… Tylko mi nie mów, że to on . – ciągnęła robiąc wielkie oczy .
-Dobra. Co Robert miałby tu robić? Mieszka jakieś 60 kilometrów stąd wiec nie wiem co robił na rajdzie Hufca Mielec ? – stwierdziła Magda z uśmiechem
-A no tak .. Faktycznie
Ale jednak faktem było, że chłopak był prawie idealnie taki sam jak Robert. Jak się okazało różne w tych dwóch nieznających się i nie wiedzących o sobie facetach było niewiele różnic . Ten miał lat 17 i dłuższe włosy. Jak się potem okazało gdy mówił tak samo się motał co wywoływało salwy śmiechu Klary i Magdy . W końcu biedny Filip- bo tak miał na imię- nie wytrzymał.
-Czemu wy się śmiejecie jak ja coś mówię ? – zapytał a obie dziewczyny nie wiedziały jak i czy w ogóle mu to tłumaczyć jednak Magda, która wyjaśnienia brała jak zwykle na siebie i tym razem zabłysnęła.
-To zależy czy chcesz słuchać o moim byłym chłopaku a twoim sobowtórze. – powiedziała i się uśmiechnęła.
Opowiedziały Filipowi o Robercie i ich wspólnych odruchach takim samym gubieniu się w słowach. Obydwoje mieli dziwny nawyk. Zanim skończył jedno zdanie mówić zaczynał już drugie czego się nie da jakkolwiek zobrazować bo to trzeba po prostu usłyszeć i do kogoś takiego się przyzwyczaić. Nie jest to żadne schorzenie bynajmniej. Jest to po prostu taki sposób bycia.


Głosuj (0)

Rozdział 3

Po jakimś czasie związek z nim stał się męczący i to nawet bardzo. Wyszło, że chce od niej jednego a mianowicie sexu . A czegóż by innego mógł chcieć. Przecież on gdyby mógł już dawno by ją przeleciał. A propozycje „spaceru” z nim ok. 23 miała prawie codziennie i za każdym razem stanowczo odmawiała.
-Boże… Kaśka … On jest jak pierdolony wrzód na dupie !- nie wytrzymała i powiedziała Kaśce wszystkie swoje spostrzeżenia na temat Arka a na końcu dodała- Gdyby tylko mógł już by mnie przeleciał .
-Żartujesz sobie no nie?! – prawie krzyknęła na cały autobus
-Cicho bądź bo każdy w promieniu mili będzie wiedział, że chodzę z tym debilem – mówiła cicho -No ale wracając do tematu to właśnie tak nie za bardzo. I wcale nie mam ochoty na żarty.
-Spotkasz się z nim jeszcze ?
-Ciebie to chyba naprawdę pokręciło. Nigdy !

Jak powiedziała tak i zrobiła .Od spotkań z nim zaczęła wywijać się coraz sprytniej  z czego była zadowolona. Ale skutki uboczne musiały być. Czuła się wstrętnie oszukując chłopaka, który co prawda jest hamem i świnią chcącą się z nią przespać ale w końcu zwierzęta też mają uczucia.


Głosuj (0)

Rozdział 2

A ten cały głupi maraton z chłopakami zaczął się od pewnego Arka . Chłopaka średnio przystojnego . Nie zbyt go lubiła a więc dlaczego z nim chodziła ? Odpowiedź może wam się wydać idiotyczna . Dla zakładu . Dla głupiego zakładu z koleżanką z starszej klasy .
- Z kim piszesz ? -  zapytała siedząca obok Magdy Kaśka
- A nieważne . –odpowiedziała nie wiedząc czy może Kaśce zaufać
-Ej .. no powiedz.
-Nie no.. Jak chcesz to sobie możesz pozgadywać co najwyżej . Jak zgadniesz to wtedy potwierdzę .
-Dobra. Znam ?
-Tak…
-Z mojego roku ?
-Nie .
-Starszy ode mnie o rok ?
Przytaknęła .
-Chodził do naszej szkoły .
Kolejne potwierdzenie .
-Kolor włosów ?
-Aaa… eee..yyy. .. Nie wiem co to za kolor . Ciemny blond ?  Choć może i szatyn .
-Okej …  Oczy ??
-Chyba niebieskie .
-Dobra … Bartek  Bogacz ?
-Nie .  Ale chodzili razem do klasy .
-Wiem . Arek !
-Skąd ….
- A właśnie ci wiadomość od niego przyszła to zobaczyłam . –rzuciła z rozbrajającym uśmiechem
Obydwie zaczęły się z tego śmiać . Po chwili dialogu przez przypadek Magda wkopała się w głupi zakład , że poderwie Arka  i będzie z nim chodziła przez min.3 tygodnie . O co zakład ?? O kopa w … No . Zakończenie pleców.
   Magda już od chwili zakładu przystąpiła do akcji .
„Ej … Kotek . A masz dziewczynę?;*” sms 1 od M.
„Nie mam … Czemu pytasz ?:)” sms 1 od A.
„A wiesz…  Jakoś tak zastanawiam się dlaczego taki chłopak jak ty nie ma dziewczyny .; *” sms2 od M.
„ No wiesz .. Jakoś tak wyszło. A  ty masz chłopaka ?” sms2 od A.
„No od jakiegoś czasu nie mam Kocie ;*. „ sms3 od   M.
Ich rozmowa wyglądała mniej więcej tak tylko obydwoje raczej za inicjatywą Magdy wysyłali sobie coraz bardziej dwuznaczne smsy a już wieczorem zaczęli ze sobą chodzić . Wysłała do Kaśki smsa  „Czas start Kochana : )”
Jednak dla Magdy cała tak maskarada zaczęła robić się trochę uciążliwa, gdy Arek pytał ją o jakieś spotkania. Ta zawsze wywijała się jakąś ważna sprawą, wyjazdem, bólem głowy, chorobą czy czymkolwiek żeby się jakoś usprawiedliwić . Jednak jego prośby były coraz bardziej rozkazami niż prośbami.
„Spotkajmy się dziś. Najpierw na placu zabaw a potem gdzieś pójdziemy.” –atakował ją takimi tekstami nieustannie.
W końcu się zgodziła . Musiała się porządnie pomalować, dość ładnie jednak nie przesadzić . Nie ubierała się szczególnie . Z racji tego ze był dopiero początek września na T-shirt narzuciła tylko maga wielką kochaną bluzę , w której  „tonęła”. Gdy doszła na plac zabaw tak jak się spodziewała wcale go nie było . Co było faktem dość oczywistym . Jednak po jakimś czasie zawitał nawet nie rzucając jakiegokolwiek „Cześć” czy wyrazu o znaczeniu podobnym . Jak można się domyślić nabijał literki na klawiaturce swojego ukochanego telefoniku  i to bynajmniej nie do niej. Mimo, że jej się nie podobał a nawet średnio go lubiła poczuła ukłucie zazdrości i irytacje .
-Hej – burknął odrywając się wreszcie od komórki
-Hej – odpowiedziała  i chciała dodać, że miło iż w ogóle Nasz Pan i Władca ją zauważył jednak resztkami silnej woli powstrzymywała się przed tym . „Trzy tygodnie i Kaśka ma ode mnie porządnego kopa , trzy tygodnie i Kaśka ma ode mnie porządnego kopa , trzy tygodnie i Kaśka ma ode mnie porządnego kopa  „ powtarzała sobie jak w mantrę .
-To co… Gdzie idziemy kochanie ? –podszedł do niej i objął ją
-Hmm… -uwolniła się od jego ramienia i zaczęła się kierować w stronę bramy placu zabaw – A co proponujesz ?
-Może chodźmy tam za szkołę . Znaczy się za ten budynek klubowy .
Budynek klubowy . Czyli  posiadłość Naszej Drużyny Piłkarskiej . ICH OSIAGNIECIA :Dyplomy , medale , puchary i takie tam różne nagrody .  Ale pomysł pójścia tam zbytnio się jej nie podobał . Modliła się w duchu żeby były tam jakieś dzieciaki .
Przeszli kawałek i Magda o mało nie podskoczyła z radości . Na boisku obok „grały” w siatkę jakieś dzieci w wieku 6-10 lat . Arek zobaczył, że nagle zmienił się jej humor i zaczęła się cieszyć .
- A ty czemu się tak cieszysz ? – zapytał z zadowoleniem
-Cieszę się, że jestem tu z Tobą – skłamała gładko przesyłając mu swój czarujący uśmiech
Najwidoczniej łyknął i ucieszył się jeszcze bardziej . Ale reszta spotkania była okropna wraz z jego finałem . Ale o tym zaraz. Usiedli razem na murku blisko siebie . Bardzo blisko siebie. Chłopak od razu przeszedł do rzeczy i objął Magdę. Nie zdenerwowało by jej to, gdyby nie fakt , ze jego ręka od razu powędrowała pod jej bluzę a zaraz potem pod koszulkę . A ręce miał zimne jakby był trupem. Na samą myśl o czymś takim zaczęła drżeć a zaraz potem się śmiać .
-Nudzę cie.-powiedział
- Nie . Dlaczego niby tak uważasz ? – spytała i chyba zbyt gorliwie zaprzeczając jego słowom .
-Bo masz jakąś taką minę …
- No bo mnie trochę głowa boli i mi zimno … - zaczęła żałować że powiedziała, że jej zimno . Miała cichą nadzieje, że nie zaproponuje jej swojej bluzy . Po chwili jednak zrozumiała, że tak się nie stanie bo nie należy on do typu chłopaków-dżentelmenów . Jednak jeszcze mocniej ją objął . Nijak jej się to nie podobało . Ich dialogi wyglądały mniej więcej tak :
-A jak u ciebie w szkole ? –pytała
-A jak może być w szkole. Chodzę bo musze , przecież wiesz. Na niektórych przedmiotach jeszcze w ogóle nie byłem bo mi się nie chciało. Już niektóre lekcje były trzy razy a ja na żadnej nie byłem . Ta szkoła jest głupia . Czasami jak mi się już nie chce to się urywam i łażę sobie po mieście .
-Aha.
-No a jak u ciebie ?
-A normalnie . Jak może być w szkole ?
-No faktycznie. Trochę głupie pytanie .- nie wspominając o  tym, że Magda przed chwilą zadała mu takie samo -  Ale ogólnie to chyba wolałem gimnazjum .
Ale to co zrobił na końcu ją totalnie zaskoczyło . Pocałował ją…  I całował.. I całował . Nie … Magda wtedy postanowiła, że już nigdy się z nim nie spotka.
Od zawsze zastanawiało Magdę to jak on przeszedł  z klasy do klasy i nie kiblował ani raz a przecież  w szkole był rzadkim gościem . Jak by podliczył dni, w których on był  w szkole to by może z 3 miesiące razem wyszły. I tego nie można być pewnym .Jednak do tej pory nie zapytała go jak to robił .


Głosuj (0)

Rozdział 1

-No bo przecież tak nie można …  Słuchasz mnie w ogóle? – spytała  zniecierpliwiona Klara
Wyrwała Magdę z jej myśli zmuszając do powrotu na ziemie .
- Ale co … - zaczęła niepewnie Magda nie wiedząc o co dokładnie chodzi , ponieważ wyłączyła się w połowie wywodu Klary .
-Jezu no… Mówiłam ci .. Kurde .. Tak w skrócie „Ogarnij się dziewczyno , bo ci to na dobre nie wyjdzie!”
-Nie można tak było od razu .. Widzisz , że mi się spać chce …
  Magda od razu „ogarnęła” sytuacje . Chodziło mniej więcej o to , że ostatnio trochę za bardzo bawiła się chłopakami . Ale tylko trochę. Jak mówiła każdemu należy się coś z tego życia a ona jak dotąd była grzeczna i angażowała się w dłuższe związki . Te dłuższe związki trwały do pół roku .  Jak na 14-latke, którą w końcu Magda była to były to związki giganty . Chodziła teraz to 2 klasy gimnazjum i cieszyła się słodką wolnością .
 Magda ostatnimi czasy miała wielu chłopaków . W każdym wieku różnorakiej urody i ogólnie różnorodnych . Za to Klara … No cóż . Klara jak samo jej imię była ładna i wyjątkowa . Miała jednego chłopaka od ponad roku i obydwoje się kochali co było widać . Oczywiście, że się kłócili ale to jest chyba naturalne .  Były przyjaciółkami ale Klara na ogół nie miała dla niej czasu a takie rozmowy jak ta były rzadkością . Bo , gdy gadały rozmowa i tak prawie zawsze była o czymś głupim i śmiesznym . Wyjątkami były takie właśnie sytuacje jak ta , kiedy Klara chciała dotrzeć do swojej przyjaciółki . Bez większych rezultatów zresztą .

  -Ty to naprawdę się zrzędliwa ostatnio zrobiłaś . Od kiedy mi takie kazania prawisz ? 


Głosuj (0)

Cześć .; D

Mam zamiar tutaj wklejać moją książkę, którą dopiero co zaczęłam pisać. Są to głupoty i totalna abstrakcja i mam nadzieje, że wam się spodoba( jeśli ktokolwiek zechce to w ogóle czytać) .; )


Głosuj (0)