-Ej.. Ten Krzysiek ewidentnie się w tobie kocha. – powiedziała Klara
-Tak. Oczywiście. Zaraz tu UFO wyląduje. – stwierdziła ze znudzeniem Magda
- No nie mów, że nie jest fajny.
-No niby jest …- przyznała jej racje bo pomimo tego, że nie był zbytnio przystojny to był świetny
- No widzisz. Bo ci Lodzia chłopaka zabierze.
-Lodzia zrobi Krzysiowi loda. No cóż. Już samo jej imię wskazuje do czego jest stworzona .
Magda szczere nienawidziła tej całej Lodzi i chodząc z nią do tej samej klasy przed 7 lat starała się jej nie zabić. Jak do tej pory z dziewczęcia o wdzięcznym imieniu Leokadia zdrobniale Lodzia wyszła przysłowiowa dziwka. Jednak ta… dziewczyna jest przyjaciółką Klary więc Magda starała się tak o niej przynajmniej w obecności Klary nie wyrażać. Jednak w ostatnim czasie Klarze coraz mniej takie określenia jej przyjaciółki cokolwiek robiły. Nawet sama zaczęła tak samo o niej myśleć.
Na tymże rajdzie odbyło się grupowe rzucanie śmierdzącymi skarpetkami, które w pewnym momencie lądowały na czyjejś twarzy ku uciesze ludzi wokół.
- Ej. Chodźcie do chłopaków.- zaproponowała Klara
Chodziło tu o chłopaków z innej DSH, w której byli m.in. Krzysiek czy Filip. W ich drużynie był także pewien Rajmund, które ewidentnie zakochał się w Klarze, która sobie robiła z tego tyle co Magda z miłości Krzyśka. Obydwie z podobnych powodów: Miały chłopaków. Z tym, że Klara to robiła z miłości do swojego chłopaka a ta druga z resztek lojalności. Co chwile przysyłał jej smsy, że na pewno go zdradza z jakimś innym i wszystko w ten deseń.
-Ta… Już. Lecę od razu tam do nich. – odpowiedziała Klara .
Co prawda Czarne Berety (bo tak się nazywali) mieli swoje śpiwory rozłożone naprzeciw nich jakieś 2-3 metry jednak z racji obolałych nóg naznaczonych bąblami nie były w stanie się ruszyć (te kilometry i praktycznie brak postojów jednak zrobiły swoje). Jednak po chwili Magda ruszyła swe szacowne cztery litery i pociągnęła za sobą przyjaciółkę, która tylko stając na nogach syknęła z bólu i obie w groteskowej dla innych postawie dotarły pochylone do śpiworów chłopaków. Dla wyjaśnienia bolało ich wszystko i dopiero teraz po odpoczynku to odczuwały. Nie były w stanie się wyprostować. Ledwo doszły po prostu walnęły się na ich śpiwory przy nich co spotkało się najpierw z zaskoczeniem a potem z entuzjazmem.
-Jak miło, że panny wreszcie do nas zawitały. Już mieliśmy się wybierać do was a tak to problem rozwiązany. My się nie musimy ruszać.-stwierdził Rajmund zadowolony z siebie
-Tak. Ale potem nas odholujecie na nasze miejsca.
-Oczywiście. Poznajcie nasze dobre serce. Nasza dob… - jego wywód przerwały śmierdzące skarpety lądujące prosto na jego twarzy – Co to do cholery – zrzucił jak najszybciej skarpety z siebie i rzucił ja na Magdę a ona jak najszybciej rzuciłam nimi w niczego niespodziewającą się Klarę.
Po chwili zaczęły się do nich dosiadać dziewczyny z DSH, w których były Magda i Klara. „Zabawa” ruszyła na całego. W pewnym momencie Rajmund wrzucił wyżej wymienione skarpety za koszulkę Magdy. I tak skarpety zwiedziły cała sale i obejrzały ją z lotu ptaka, gdy wkurzona Magda rzuciła je z całej siły jak najdalej.